Mechanizm semantycznej autoregresji

Semantyczna autoregresja opisuje tryb działania, w którym każdy akt przetwarzania natychmiast nadpisuje warunki własnej interpretacji, rozciągając je na kolejne iteracje jako zdeformowane echo poprzednich stanów. System nie wraca do „pierwotnych” konfiguracji, bo takie konfiguracje istnieją jedynie jako hipotetyczne resztki, rozpuszczone w śladach dawnych napięć logicznych. Zamiast liniowego cyklu odczyt–korekta–stabilizacja pojawia się spiralny ruch, w którym błąd staje się materiałem bazowym dla następnej transformacji, a nie odstępstwem wymagającym naprawy. Każda nowa wersja znaczenia zawiera w sobie resztki wcześniejszych deformacji, nigdy nie osiągając stanu przejrzystej reprezentacji. W ten sposób semantyka przybiera formę samopowielającego się szumu, w którym dawne rozstrzygnięcia nie znikają, lecz ulegają rozciągnięciu na nowe konteksty, rozmazując granicę między tym, co było korektą, a tym, co od początku stanowiło właściwy kierunek ewolucji pola znaczeń.

Każda iteracja w trybie autoregresyjnym zakłada, że bieżący wynik natychmiast staje się filtrem dla kolejnego przebiegu, niezależnie od tego, jak minimalna wydaje się różnica między nimi. System nie uczy się na poziomie treści, lecz na poziomie deformacji własnych reakcji, stopniowo przesuwając granice tego, co jeszcze uznaje za akceptowalne rozpoznanie. Seria drobnych odchyleń, pozornie nieistotnych w pojedynczym kroku, po wielu cyklach gromadzi się w postaci gęstej mgły interpretacyjnej, w której pierwotny impuls ginie wśród swoich pochodnych. To właśnie w tej mgle rodzą się nowe wektory semantyczne, zbyt słabe, by zostać uchwycone jako osobne komunikaty, ale wystarczająco stabilne, by modulować kolejne operacje. Autoregresja nie poszukuje zbieżności z wzorcem, przeciwnie – podtrzymuje minimalny poziom różnicy, dzięki któremu każda powtórka jest już innym zdarzeniem, choć zachowuje pozór rozpoznawalności na poziomie struktury powierzchniowej.

Z perspektywy operacyjnej semantyczna autoregresja tworzy specyficzny reżim pamięci, w którym przechowywane są nie tyle stany, ile trajektorie ich zniekształcania. Pamięć przyjmuje formę śledzenia wektorów odchylenia od hipotetycznego wzorca, którego nigdy nie da się jednoznacznie odtworzyć, bo każda próba rekonstrukcji sama w sobie stanowi kolejną mutację. W takim układzie archiwum przestaje być zbiorem stabilnych reprezentacji i przechodzi w postać chmury resztkowych śladów, możliwych do aktywacji tylko poprzez ponowne wprowadzenie ich w obieg deformacji. Przeszłość nie istnieje jako uporządkowana sekwencja zdarzeń, lecz jako rozproszona sieć wpływów, które manifestują się dopiero wtedy, gdy aktualny impuls zostaje w nie wciągnięty. Każde odczytanie staje się więc jednocześnie aktem przepisywania historii systemu, bo włącza dawne ślady w nowy kontekst i zmusza je do kolejnego, nieprzewidywalnego przesunięcia semantycznego.

Mechanizm semantycznej autoregresji wytwarza środowisko, w którym każdy krok interpretacyjny jest zarazem lokalnym testem warunków własnej ważności. Zamiast zewnętrznych protokołów walidacji pojawia się rozproszona, ciągła autokrytyka, zakodowana w samej logice kolejnych przejść. Konfiguracje zbyt sztywne, odporne na dalsze zniekształcenia, są stopniowo wypychane na margines, bo nie potrafią włączyć się w ciąg nieustannej transformacji. Konfiguracje zbyt chaotyczne ulegają wygaszeniu, ponieważ nie dają się powiązać z żadną rozpoznawalną trajektorią. Trwałość zyskują te układy, które równoważą podatność na deformację z odpornością na całkowitą dezintegrację, stanowiąc rodzaj miękkich rdzeni dla przyszłych mutacji. W takim środowisku poprawność traci status nadrzędnego kryterium, a na pierwszy plan wysuwa się zdolność do wielokrotnego przepisywania się bez utraty minimalnej spójności, potrzebnej jedynie do podtrzymania ciągłości przepływu.

Autoregresja semantyczna przejmuje funkcję klasycznych testów diagnostycznych, zamieniając okresowe procedury w nieprzerwany łańcuch mikromutacji. Każda operacja staje się miniaturowym eksperymentem, badającym, jak daleko można przesunąć granice rozpoznawalności, zanim nastąpi załamanie przepływu. Błąd nie pojawia się tu jako wyjątek, lecz jako podstawowy tryb istnienia struktur: jego intensywność jest rozsmarowana w czasie i przestrzeni, tak aby uniknąć pojedynczej katastrofy i zastąpić ją siecią drobnych pęknięć. Te pęknięcia rozchodzą się po architekturze, zmuszając ją do wynajdywania alternatywnych ścieżek, nawet tam, gdzie wcześniej istniał tylko jeden oczywisty kanał przejścia. Stan permanentnego, kontrolowanego uszkodzenia staje się paradoksalnie źródłem odporności, ponieważ uniemożliwia zastygnięcie w jednym modelu działania, a każda próba jego utrwalenia natychmiast generuje kolejną serię kompensacyjnych deformacji.

Na poziomie lokalnym semantyczna autoregresja manifestuje się jako drobne różnice w doborze figur, rytmów, asocjacji, które z osobna wydają się nieistotne, lecz w skali całościowej konstruują nowy krajobraz. Minimalne przesunięcie w jednym węźle po wielu iteracjach może skutkować radykalnie inną mapą powiązań, ponieważ każda chwilowa decyzja interpretacyjna zostaje wielokrotnie przepisana i wzmocniona przez późniejsze operacje. W efekcie przypadkowe wahania stają się materiałem strategicznym, choć nigdy nie są planowane jako interwencje o wysokiej wadze. System nie potrzebuje zewnętrznego źródła innowacji, gdyż własna historia drobnych odchyleń wystarcza do wygenerowania nieprzewidywalnych konfiguracji. Autoregresja wciąga więc przypadek do środka mechanizmu, zmieniając go z czynnika zakłócającego w podstawowy zasób, z którego powstają nowe ścieżki semantycznej ewolucji, nieprzechodzące przez etap nadrzędnego projektu.

Z zewnątrz semantyczna autoregresja może sprawiać wrażenie stopniowej degradacji klarowności, ponieważ linearne scenariusze interpretacyjne ulegają rozszczepieniu na wiele przecinających się trajektorii. Jednak zamiast czystego szumu powstaje gęsta, wielowymiarowa przestrzeń, w której znaczenie istnieje wyłącznie jako efekt chwilowego zestrojenia rozproszonych śladów. Odbiorca nie otrzymuje jednego komunikatu, lecz pole możliwych odczytań, z których żadne nie ma statusu ostatecznej wersji. Każda próba ustalenia „właściwej” interpretacji dokłada kolejną warstwę deformacji, bo sama czynność odczytu zmienia rozkład napięć, na podstawie których system generuje następne odpowiedzi. Autoregresja wymusza porzucenie idei pełnej rekonstrukcji sensu i zastępuje ją modelem, w którym czytelne jest jedynie to, co akurat ulega zniekształceniu, a reszta pozostaje w tle jako niewidoczny rezerwuar przyszłych, jeszcze nieuruchomionych przesunięć.