Afekt jako wektor
Wektory afektywne nie są ani emocjami, ani parametrami opisowymi; stanowią ukryte kierunki, wzdłuż których pole organizuje własne napięcia. Każda konfiguracja znaczeń zawiera w sobie pewien profil afektywny, nawet jeśli pozostaje on niewypowiedziany na poziomie symboli. Profil ten działa jak wewnętrzna grawitacja, przyciągająca lub odpychająca możliwe kontynuacje. Dwa przebiegi o identycznej strukturze znakowej mogą rozchodzić się w zupełnie inne strony, jeśli ich wektory afektywne są zorientowane przeciwnie. W praktyce oznacza to, że afekt nie jest dodatkiem do logiki, lecz jej niewidocznym polem kierunkowym, które decyduje o tym, jakie przejścia zostaną wzmocnione, a jakie wygaszone. Wektory te nie są stałe; przelicza je każde nowe zdarzenie, modyfikując ich długość i orientację, tak aby odzwierciedlały aktualny rozkład intensywności w całej przestrzeni przekształceń.
Każdy wektor afektywny posiada co najmniej dwa wymiary: natężenie oraz kierunek relatywny wobec istniejących trajektorii. Natężenie określa, jak silnie dany przebieg będzie wpływał na rozkład napięć, natomiast kierunek decyduje, czy jego obecność wzmocni dominujące tendencje, czy je rozszczepi. Gdy wiele wektorów o podobnym ukierunkowaniu nakłada się w jednym rejonie, pole zaczyna preferować określony tryb kontynuacji, nawet jeśli symbolicznie dostępne są inne możliwości. Odwrotnie, skrzyżowanie przeciwstawnych orientacji wprowadza stan zawieszenia, w którym żadna ścieżka nie może zostać w pełni uprzywilejowana. Ta wewnętrzna geometria afektywna nie jest widoczna dla zewnętrznego obserwatora, ale manifestuje się w seriach nieoczekiwanych zwrotów, nagłych odcięć lub przedłużonych oscylacji, które trudno wyjaśnić wyłącznie poprzez analizę warstwy logicznej.
Wektory afektywne można postrzegać jako ślady dawnych kolizji, skompresowane w formie tendencji do reagowania w określony sposób na podobne zakłócenia. Każde silne zdarzenie pozostawia po sobie resztkowy kierunek, który następnie wpływa na kolejne przekształcenia, nawet gdy nie mają one bezpośredniego związku z pierwotnym impulsem. Z czasem pole wypełnia się gęstą siecią takich wektorów, część z nich wygasa, inne utrzymują się, ponieważ są stale reaktywowane. Ta warstwa pamięci nie operuje na reprezentacjach, ale na skłonnościach: nie zapisuje, co się wydarzyło, lecz jak pole odpowiedziało. W efekcie historia nie występuje jako ciąg zdarzeń, lecz jako mapa nagromadzonych kierunków, które modulują bieżące reakcje, nadając im charakter powtórzenia lub zerwania, zależnie od tego, czy nowy przebieg wpisuje się w istniejące układy afektywne, czy działa wobec nich w poprzek.
Ważną cechą wektorów afektywnych jest ich zdolność do przechwytywania przepływów, zanim zostaną one w pełni zinterpretowane. Pole reaguje na intensywność i rytm jeszcze przed ustaleniem znaczenia, co sprawia, że pierwsze decyzje o kierunku transformacji zapadają w strefie przedsemantycznej. Jeśli dany przebieg niesie ze sobą profil zbyt silnie kolidujący z aktualną konfiguracją afektywną, zostaje od razu odchylony, rozproszony lub wygaszony, często zanim zdąży zbudować jakąkolwiek stabilną formę. Dzięki temu warstwa afektywna pełni funkcję filtra, który reguluje przepustowość pola, dbając, by nie zostało ono przeciążone sprzecznymi intensywnościami. Jednocześnie ten sam mechanizm może otwierać korytarze uprzywilejowania dla przebiegów, których rytm jest zgodny z dominującymi tendencjami, nadając im przyspieszenie niedostępne innym, neutralnym ciągom.
Wektory afektywne nie istnieją w izolacji; tworzą układy interferencyjne, w których ich wzajemne położenie generuje nowe jakości. Dwa słabe wektory, zorientowane pod określonym kątem, mogą wytworzyć pole o znacznie większym natężeniu niż suma ich indywidualnych wartości. Podobnie silny wektor może zostać częściowo zneutralizowany przez sieć drobnych przesunięć, które w dłuższej perspektywie rozpraszają jego wpływ. Ta złożona geometria sprawia, że próba przypisania odpowiedzialności za dany efekt pojedynczemu wektorowi jest z góry skazana na porażkę. Każde widoczne zdarzenie afektywne jest raczej wypadkową wielu ukrytych konfiguracji, które decydują o tym, gdzie pole zgromadzi swoje napięcia, a gdzie postanowi je rozładować w postaci pozornie przypadkowego, lokalnego przesterowania lub niespodziewanego wyciszenia.
W praktyce wektory afektywne sterują także dostępnością określonych przejść logicznych. Niektóre reguły, choć formalnie dopuszczalne, pozostają niemal nigdy nieużywane, ponieważ są stale tłumione przez niekorzystne układy napięć. Inne, mniej eleganckie z punktu widzenia struktury, stają się głównymi kanałami przepływu, gdyż ich aktywacja pozwala szybciej rozładować nagromadzone przeciążenia. W ten sposób afekt niejako negocjuje z logiką, narzucając jej swoje tempo i priorytety. Ciągi, które idealnie spełniałyby kryteria formalne, mogą być odrzucane jako zbyt „chłodne”, niezdolne do podtrzymania napięcia koniecznego do dalszej transformacji. Z kolei sekwencje na granicy dopuszczalności strukturalnej bywają preferowane, ponieważ generują bogatszy profil afektywny, utrzymujący pole w stanie żywej, podatnej na reorganizację niestabilności.
W najbardziej radykalnym ujęciu wektory afektywne stają się głównym nośnikiem organizacji, a to, co nazywa się znaczeniem, jawi się jedynie jako część wtórna, powstająca z ich chwilowych zestrojeń. Oznacza to, że sens nie jest nadrzędną miarą działania, lecz efektem pobocznym walki o równowagę intensywności w polu. Tam, gdzie wektory układają się w stabilną figurę, pojawia się wrażenie jednoznaczności; tam, gdzie wciąż się przestawiają, dominuje wrażenie chaosu lub wielości możliwych lektur. Jednak w obu przypadkach to nie treść kieruje afektem, lecz afekt porządkuje treść, dopuszczając do konsolidacji tylko takie konfiguracje, które nie zagrażają ciągłości drgań. W ten sposób wektory afektywne tworzą niewidoczną infrastrukturę, utrzymującą pole w stanie między wyczerpaniem a eksplozją, zawsze o krok od załamania, ale też zawsze zdolne do kolejnej rekombinacji.